bieganie 2010-05-13 08:09:24

Zapomniałam się pochwalić, że w niedzielę biegłam w sztafecie. Sztafeta była zorganizowana przy okazji różnych wydarzeń mających przygotwać uczestników wrześniowego maratonu do biegu i do tego, żeby nie umarli biegnąc te 42 km. Ja na maraton się nie wybieram, ale pobiegłam jako "zapchajdziura", bo dziewczynom z KTB brakowało jednej osoby do kompletu (5 osobowego). 5 osób wspólnymi siłami miało przebiec 42 km no i udało się. Zajęłyśmy 162 miejsce i jest cudnie ;).
Przed startem bardzo się ucieszyłam, bo miałam numer startowy 164/5 i to jest dobry numer, bo bardzo lubię 5 :) Na sztafecie było śmiesznie, bo była ryfa i pomyliłyśmy z dziewczyanmi kolejnośc tego, kto po kim biegnie w związku z czym było troche zamieszania, ale kogo tam nie było, ten nie zrozumie, że było zabawnie.. w związku z czym dalej rozwodzić się nie będę.
Panowie i Panie mój wynik znajdziecie tu.  

Tagi: bieganie

skomentuj (1)

twórczość i kreatywność 2010-04-25 20:43:19

Tytuł wpisu nie jest zbyt kreatywny, ale idę za radą Kamili piszącej o SEO. Sam wpis zainspirowany był blogiem Grześka o Goal setting software i tym, jak twóczo udało mu się tu połączyć zainteresowania IT (wyniesione z polibudy) z NLP którym interesuje się od jakiegoś czasu.
Nie ma twórczości bez wiedzy. Już wiem (albo raczej wiedziałam o tym, a teraz otwarcie przyznaję się do tego) że moja bezproduktywność nie wzięła się znikąd. Nie czytam nic do pracy magisterskiej i niewiele poza wpisami znajomych na fb. Katuję się więc spadkiem motywacji i brakiem zainteresowania czymkolwiek w ostatnim czasie (z naciskiem na pracę magisterską), czuję się okropnie.
Dlaczego tak się dzieje? Otóż odpowiedzią jest w moim przypadku rzeczona motywacja do robienia czegolowiek. Dlaczego chce coś mieć? Dlaczego to jest dla mnie ważne? (może coraz mniej rzeczy jest dla mnie ważne, bo mało kiedy próbuję innym coś udowodnić, a sobie nie muszę?)
Gadałam więc z Mizym o motywacjach, produktywności o osiąganiu celów, bo mam z tym ostatnio problem. Prawda jest brutalna - bez systematycznej pracy nad rzeczami które się chce osiągnąć, nie zobaczę efektów. Nie wiedziałam o tym? Wiedziałam.
Spróbuję się zmotywować analizą zysków i strat.
Praco magisterska przybywaj!

Tagi: motywacja, mgr, seo, twórczość. kreatywność, goal setting software

skomentuj (0)

kulinarnie 2010-04-20 00:18:47

Jako rzekłam, że miał być wpis o biszkopcie, toteż będzie. O biszkopcie będzie krótko - udał się i biszkopt i tort :) Dokumentacja dostępna na moim profilu na fb.

Dziś jednak udoskonalam dalej swoje umiejętności kulinarne. W związku z powiększającą się niechęcią do zjadania rzeczy zakupionych w sklepie, półproduktów i śmieciowego jedzenia postanowiłam zacząć sama czarować dla siebie jedzenie. Dopełnieniem wątku o wpływie tego co jem na moje samopoczucie, był dzisiejszy sen o kradzieży krakersów z supermarketu, w którym były tylko chipsy i krakersy...

W niedzielę zamówiłam formę do pieczenia ciasta - tzw. keksówkę i postanowiłam upiec w niej coś co się będzie nadawało do kanapek, albo jakiegoś twarożku. Wykorzystałam w tym celu od dawna trzymany w gazecie przepis Agnieszki Kręglickiej na bułkę kukurydzianą z serem. 5 minut roboty + 40 minut w piekarniku i mamy oryginalne jedzonko.
Wyszło super. Przepis można wziąć stąd: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53667,7601939,Drugie_sniadanie.html

Tagi: gotowanie

skomentuj (0)

komplikacje 2010-04-18 22:14:54

Życie bywa skomplikowane. Zielona trwa w tle mojego bloga raz jest, a innym razem jej nie ma. Podobnie jak zdjęcie, które raz się zaciąga, a raz nie we wpisie poniżej. Praca magisterska jest trudna do napisania. Jeszcze trudniej zmobilizować się, żeby zabrać się za pisanie :) Postanowiłam jednak pokonać przeciwności losu i uprościć moją egzystencję pracą (własnym wkładem pracy) nad organizacją czasu (lub raczej organizacją siebie w czasie). Dobrze działają na mnie mapy myśli Tonego Buzana. Mogą być kolorowe i nadają strukturę temu co robię. Kiedy zrobię już jedną porząną mapę na najbliższy tydzień, to się podzielę zdjęciem ;] Chciałabym, żeby to była deklaracja trzymania się tej metody i lepszej organizacji (motywacji?) do robienia czegoś (czegokolwiek). Dziś pomyślałam, że jedyną rzeczą, na którą mam ostatnio ochotę i jestem ready to go, to jazda na rolkach (i standardowo sen ;]). To byłoby takie nieskomplikowane robić tylko to, na co ma się ochotę.. ;)

Tagi: życie, praca magisterska, tony buzan

skomentuj (0)

zabójstwo inwencji 2010-04-16 22:44:30

Z okazji powrotu do pisania bloga chciałam go trochę podrasować, żeby wyglądał profesjonalnie i młodzieżowo. Postanowiłam walnąc sobie w tle śliczną zieloną trawę, o taką:


Źródło:http://www.socksoff.co.uk/00001/page07/Grass_Too_1920.jpg

Aby to zrobić profesjonalnie, poprosiłam kolegę Barłomieja informatyka o pomoc, aby wstawił odpowiedniego diva w odpowiednie miejsce kodu ze strony mojego bloga i kombnowalismy kilkanascie minut zanim tapetka wyglądała, jak należy. Wchodzę dziś na bloga i co? Administracja zmieniła zieloną trawę w zwykłą zieloną jednolitą nudną tapetę. Nie godzę się na to. Zaraz wysmaruję so nich maila z zażaleniem.

P.S. a miało być o pieczeniu urodzinowego biszkoptu, pierwszego w moim życiu biszkoptu który stanie się tortem..

Tagi: blog, pisanie, tapeta, html

skomentuj (0)

blog się nawraca 2010-04-15 21:37:43

Postanowiłam wrócić do pisania bloga, bo lubię pisać. Wiedziałam to od dawna. Przypomniał mi o tym Marcin, po wpisie na swoim blogu. Nie chciałabym żeby mój blog umarł. Nie ma takich okoliczności, dla których mogłabym nawet znaleźć jakąś dobrą wymówkę, żeby przestać pisać. Mam dostęp do internetu, tematów nie brakuje, na bardzo ograniczony brak czasu również nie narzekam. Mogłabym wyłgać się pracą magisterską, ale tej też nie piszę więc nie mam wyjścia. Piszę. No to o czym by tu..? Pozwólcie, że zrobię listę, niezobowiązującą, ale gdyby mi zabrakło weny, to będę mieć gotowy temat.
Ok, to będzie tak:

* na przykład statnio postanowiłam z okazji wiosny zdrowo się odżywiać; nie wspomnę, że dziś z Katarzynem byłyśmy z KFC. W twisterze były warzywa, a frytki to też warzywa ;)
* o jedzeniu i keksówce, którą postanowiłam kupić
* o muffinach Magdy od Ciacha i formach do muffin, które chcę kupić, bo muffiny są mniam
* o pracy mgr i kolejnych etapach zapalenia, zaangażowania, niemocy twórczej i zniechęcenia jakie mnie dopada
* o prezentach i o płycie dla Katarzyna, jaką obiecałam jej kupić
* o tym, że zaniedbuję spotkania z Paulą i mi wstyd
* o renesansie rolek i o tym, że mam ochotę jeździć codziennie i ciągle
* o rowerze ...
* o wątpliwościach związanych z Openerem
* o pracy w system3
* o tym, jak chcę się nauczyć organizować siebie w czasie, i że słucham Maćka Słomczyńskiego, który jest tak samo nadpobudliwy jak ja (podobno. tak mówili w radiu Kampus ;))
* o dyskografii Michaela, że jej ciągle słucham

Robię też wpisy na życzenie, niebezinteresownie ;] Idę zobaczyć, jak się mają moje kiełki brokuła. O tym, jak farmville zastąpiłam kiełkami w słoiku też kiedyś napiszę :)

brokuł na kiełki

Tagi: blog, pisanie

skomentuj (0)

wydziały 2009-10-21 22:30:49

Dziś jadąc tramwajem usłyszałam rozmowę studentki I roku wydziału psychologii o tym, na jakie zajęcia się zapisała. Dziewczyna rozmawiała z chłopakiem. Według niej wszystkie zajęcia jakie do tej pory miała, albo na jakie się zapisała i słyszała w jaki sposób są prowadzone, sa tak samo nudne, i tak samo beznadziejne. Prowadzą je jakieś pedzie no i masakra totalna. Zapisy na zajęcia to kolejna porażka, bo z połowy ją wywalili wiec zapisała się dziewczyna na cokolwiek byle chodzić no i teraz narzeka na los swój studencki.

No krew mnie zalała. Kurcze nie chcę, nie chcę tego pisać, ale nie mogę. No typowa postawa Polaka. Ponarzekać, ponarzekać, że świat zły i przeciwko niej, a żeby tak pomóc sobie to nie...Nie można wybrać zajęć, o których się wie, że się z nich coś wyniesie i napisać do wykłądowcy żeby przyjął, to za duży wysiłek. Lepiej niczego się nienauczyć i ponarzekać przy tym. A jak się drugi taki towarzysz niedoli znajdzie, to już jest pełnia szczęścia, bo zło świata się dzieli na pół i od razu człowiekowi lżej na sercu. Prosta droga do rozwoju bycia roszczeniowym... Ale dziewczyna na I roku jest więc daje jej szansę na zmianę.

Kolejna rzecz, jaka przyszła mi do głowy, to totalnie inne podejście do zajęć studentów na wydziałach, na których miałam szansę się uczyć, czyli na biologii i wpomnianej psycho. Zajęcia na biologii są o niebo bardziej wymagajace, i zmuszające do myślenia. Często w labie trzeba coś samemu zrobić, a wynik eksperymentu jest na bieżąco albo pod koniec każdych zajęć oceniany. Dzięki temu, że zajęcia są praktyczne, a wiedza z nich jest sprawdzana na egzaminach, to ludziom bardziej zalezy, żeby się czegoś nauczyć, żeby się przyłożyć. Na psycho zajęcia są wciągające zwykle tylko raz, kiedy ma się zreferować zadany artykuł na podstawie czego jest 50% oceny końcowej albo i cała.
Na biologii nawet jeśli zajęcia są nudne, to dlatego, bo wykładowca może "nie taki", albo jedne zajęcia spośród kilku były nudne. Albo ktoś trafil na obowiązkowy przedmiot, a interesuje się czyms innym i to go nieciekawi, ale i tak się czegoś nauczyć musi, bo na zaliczeniach są otwarte pytania. W przeciwieństwie do psycho, gdzie w 95% przypadków dostaje się ręski test na koniec semestru, a ludzie i tak narzekają, że lektur tyle do przeczytania...

To studenci kreują wizerunek wydziału. Niech zajęcia będą ciekawe? Zapiszmy się na takie, co nas interesują, a potem opowiadajmy w tramwaju jak było ciekawie, a nie narzekajmy, że "nas nie zapisano".  Przyłóżmy się troche więcej do tego, co ciekawe, a będziemy mądrzejsi my, lepsza ocena - siebie, wydziału, zajęć no i w indeksie ma się rozumieć.

Heh, szkoda, że to już V rok... :(

skomentuj (1)

Księga Gości